dom mieszkania budowa

Krzesła do barów

2009-03-10 08:19:44
Nikt nie wierzył, kiedy pięćdziesięcioletni pan Henryk otwierał swój pierwszy oficjalny zakład stolarski. Po 10 latach od kiedy stracił swą poprzednią pracę, które spędził na użalaniu się nad sobą i wydawaniu pieniędzy z zasiłku na różnego rodzaju używki, postanowił w końcu wziąć się w garść i zająć czymś pożytecznym. Okazało się że trafił w dziesiątkę. Z początku interes rozwijał się bardzo powoli. Właściciele okolicznych lokali z początku z nieufnością odnosili się do jego produktów. Kiedy jednak zobaczyli ile serca wkłada w ręcznie wykonane i fikuśnie zdobione krzesła do kawiarni, krzesła do restauracji czy krzesła do barów, doszli do wniosku, że i w ich kawiarniach i restauracjach przydałoby się wymienić stare i zużyte już meble. Legenda o panu Henryku szybko się rozniosła. Wkrótce każdy restaurator chciał mieć u siebie jego krzesła do kawiarni, krzesła do restauracji czy krzesła do barów. Każde z nich było inne i wyjątkowe wykonane według projektu pana Henryka, który, co muszę dodać, wcale nie był stolarzem z zawodu. Zanim został skazany na bezrobocie był urzędnikiem i pracował na poczcie, (gdzie codziennie przez 8 godzin siedział na bardzo niewygodnym krześle). Stolarstwo traktował jako hobby, jako zajęcie, które pozwalało mu zapomnieć o bożym świecie. Uwolniło tę artystyczną, do tej pory stłamszoną przez obowiązki część jego duszy. Poczuł się wolny, niczym nieograniczony. I widać to było w owocach jego pracy. I choć zdobione drewniane krzesła do kawiarni, czy nieco bardziej gustowne, wyściełane kolorowym materiałem krzesła do restauracji nie jest trudno sobie wyobrazić to drewniane krzesła do barów, które by nie przypominały znanych dziś twardych i niewygodnych taboretów, to było nie lada wyzwanie. Do dziś możemy je zobaczyć w jego rodzinnym mieście, w niemal każdym lokalu. Niestety zakład dziś już nie istnieje. Pozostał tylko szyld. Pan Henryk, może i miał talent, ale z pewnością brakowało mu głowy do interesów, a może po prostu miał za dobre serce. Wpędził się w długi i musiał sprzedać wszystko co miał. Plotki głoszą, że wyjechał z miasta. Ale dokąd? Tego nie wie nikt.
tagi: meble

Pozostaw swój komentarz
imię (wymagane)